Czasem do ostatniego momentu łudzimy się, że coś jest nieprawdą. Zastanawiamy się czy jest sens coś robić, czy nie lepiej po prostu poczekać, aż to wszystko przeminie. I właśnie dzisiaj tak myślałam. Cały dzień. Ten post miał się nie pojawić, broniłam się przed nim ponad dziesięć godzin, ale jednak czara goryczy się przelała, ze złości bielmo zasłania mi oczy i mam ochotę coś, a raczej kogoś, rozerwać. Nie mówiąc o tym, że najchętniej puściłabym tutaj największą wiązankę przekleństw, na jaką mogłabym trafić w internecie. 

OKRADLI MNIE!


W dodatku nie z rzeczy materialnych, a z wartości intelektualnej. Z moich postów, tych, które postanowiłam niedawno na nowo wrzucić na bloga. Rozumiecie to? Robię coś, można powiedzieć, że dla Was, a potem jeszcze dostaję prosto w twarz. Lewy sierpowy, leżę na ziemi i się nie ruszam. Mam ochotę wyzywać wszystko i wszystkich, wyć ze złości i bezsilności, bo dzisiaj właśnie tak się czuję. Kompletnie bezsilna. 

Czasem lubię wejść w statystyki. Dzisiaj postanowiłam je sprawdzić, bo Natalia wrzuciła u siebie post o blogowaniu, z odnośnikiem do mnie. Chciałam zerknąć czy ktoś się pojawił, a poza tym ostatnio lubię zaglądać po jakich słowach kluczowych do mnie wpadacie. Zaciekawił mnie jednak link, z którym wcześniej się nie spotkałam, a w ostatnim tygodniu było osiemnaście wejść z tamtej strony. Cóż, ciekawość to pierwszy stopień do piekła, więc kliknęłam w odnośnik i trafiłam na jakieś forum gamingowe. Widzę tytuł podobny do mojego, no ale tekst pod tytułem Jestem kobietą... mógł napisać każdy - chociażby dlatego, że Edyta Górniak kiedyś miała dosyć popularny utwór, w którym śpiewała Jestem kobietą wodą ogniem burzą perłą na dnie. Problem jednak polega na tym, że ten felieton był toczka w toczkę, jak na moim blogu. 

O ile rozumiem, że coś może się powtarzać - niechęć do sprzątania, nieumiejętność chodzenia w butach na obcasie, chodzenie w glanach, zanim to było modne, o tyle nie uwierzę, że dziewczynie, która, opisując siebie, napisała, że w wieku szesnastu lat wyprowadziła się do Anglii, a poza tym mieszkała w Świecie. To, po pierwsze, oznacza, że nie chodziła do liceum w Polsce, a po drugie, na pewno jej nauczyciel biologii nie powiedziałby tego:

Wiecie jak po Śląsku jest: Tak, oczywiście rozumiem Twoje zdanie, przyjmuję je do wiadomości, aczkolwiek zupełnie się z nim nie zgadzam? Nie wiecie? To ja Wam powiem: Ja, mhm.

Dlaczego? Bo Świecie jest w kujawsko-pomorskim, a Birmingham jest kupę kilometrów stąd. Poza tym nie sądzę, by każdy nauczyciel na Śląsku mówił takie rzeczy swoim uczniom. Mój biolog był wyjątkowy, a na zajęcia zawsze chodziłam z chęcią. Nawet wtedy, kiedy nie lubiłam pewnych tematów z biologii. Było warto, bo to był jeden z tych nauczycieli, którzy uczą z pasji i powołania, a nie dlatego, że nie wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. 

Druga bardzo nieprawdziwa informacja pojawiła się kilka punktów niżej, gdzie ja wspomniałam o swoim prawie jazdy, który to dokument mam od prawie czterech lat (wtedy, teraz to już prawie pięć). Informacja ta nie została zmieniona na forum, a w końcu dziewczyna, która go opublikowała, na swoim profilu pisze, że ma lat dwadzieścia. Wiecie co to oznacza? Że prawo jazdy zdała, gdy miała lat szesnaście. Interesujące, nie sądzicie? Trzeci i ostatni był obrazek. Rozumiecie to? Nawet obrazek został skopiowany, jakby nie można było użyć innego. 

Na całe szczęście ktoś na tym forum czuwał i w komentarzu wrzucił link do mnie, informując tam, że to kopia z mojego bloga. Administracja nie zareagowała, jedynie zamknęła temat. Z ciekawości zajrzałam na forum dalej, bo w końcu prócz Jestem kobietą, więc... mógł pojawić się jakiś inny tekst. Znalazłam jeszcze dwa inne - Mam 13 lat i piszę bloga... oraz Moja, twoja, nasza przyszłość. Wszystkie opisane jako jej autorstwa. Do każdego z nich został dodany komentarz z linkiem do mnie, za co bardzo, bardzo dziękuję - Dziewczyny! Jeśli czytacie ten post to wiedzcie, że jestem Wam niesamowicie wdzięczna. Inaczej to wszystko nie wyszłoby na jaw.

Przeczytałam posty. Porównałam ze swoimi. W poście Mam 13 lat i piszę bloga zmieniła jedynie samą końcówkę, gdzie u mnie było Mam 21 lat i piszę bloga, a ona zmieniła wiek z 21 na 20. Najgłupsza zmiana jednak pojawiła się w tym ostatnim tekście. 

Moja, twoja, nasza przyszłość to tekst, który napisałam, by trochę wesprzeć gimnazjalistów i licealistów, którzy borykają się z problemem "co dalej?". W jednym z pięciu podpunktów opisałam swój problem i wahania - jak wiecie (albo i nie) przez rok studiowałam filologię klasyczną. Wszyscy dookoła mówili mi, że mam tam nie iść, że to głupi pomysł, że nie dam rady, etc. Byłam jednak uparta, więc na nie poszłam, ale potem postanowiłam zmienić studia. Wahałam się, bardzo długo, ale w końcu podjęłam decyzję. Fragment macie tutaj:
 
Ja na przykład nie słuchałam nikogo, kiedy mi mówili, że "filologia klasyczna jest trudna, lepiej wybierz coś innego, nie dasz sobie rady". Wybrałam, przesiedziałam tam rok, zmieniłam kierunek, bo okazało się, że ten po prostu nie jest dla mnie. Jest kilka przedmiotów, ciągle się powtarzających, które do mnie nie docierają. Ale nie żałuję tego "zmarnowanego" roku, który spędziłam na filologii klasycznej. Niby mogłabym być już na drugim roku jakichkolwiek studiów, ale inaczej nie poznałabym osób, które wiele zmieniły w moim życiu, dzięki którym jestem naprawdę szczęśliwa. Drugi wybrany kierunek, filologia polska, na której jestem od tego roku, była tym dobrym wyborem. I cieszę się, że poszłam teraz, bo poznałam kolejne osoby, których nie poznałabym, będąc rok wyżej.

Z kolei w "swoim" felietonie dziewczyna zamieniła jedynie filologię polską na medycynę. Jeśli naprawdę studiuje medycynę... cóż, będzie kradła przyrządy ze szpitala? Nie oszukujmy się - każda kradzież jest tak samo paskudna, bez względu na to, kto by to zrobił - student medycyny, prawa, kasjerka z Biedronki, licealistka, gimnazjalistka, pracownik fizyczny, czy ktokolwiek inny. Kradzież to kradzież, czy jest to batonik ze sklepu, telewizor czy tekst pisany przez jakiegoś blogera. 

Dziewczyna opublikowała posty pod nickiem Deneve. W świecie blogowym i tym z opowiadaniami, Den jest dosyć znana - pisze opowiadania, publikuje na Karnym Kaktusie. Ja opublikowałam prawie od razu post na swoim fanpage'u - miałam nadzieję, że rozwiążę sprawę polubownie, jak przystało na dorosłych. Bo wiecie, przejrzałam sobie całe to forum, profil tejże Deneve i doszłam do pewnych zatrważających wniosków - ja znam tę dziewczynę! Ba! Ja lubiłam czytać jej bloga, ja komentowałam jej posty, ja sama wysłałam ją na swojego bloga! Mało tego! To ona była przeciwna plagiatom, zawsze dzielnie komentowała różne analizy i burze o kradzieże, zawsze w centrum uwagi, więc to, co się stało jest dla wszystkich szokiem. 

Eris. Ja kojarzę ją z fandomu Harry'ego Pottera, a także z OTP week i 30 days OTP. To wszystko nawet do mnie nie dociera. Naprawdę. Przede wszystkim dlatego, że ktoś ukradł moje teksty, ale również dlatego, że ktoś ukradł pewne tożsamości - na forach i stronach podpisywała się jako Eris, później zmieniła na Deneve. Na niektórych jest również jako Leleth (a Leleth również funkcjonuje w blogosferze, jak Deneve). Istnieje przypuszczenie, że Eris ma jeszcze wiele tożsamości, może być na wielu forach, stronach, blogach. Moje teksty mogą być wszędzie, tak samo, jak teksty innych osób. Kto wie kogo jeszcze okradnie z wartości intelektualnych? 

Żeby jednak nie było, że rzucam oskarżeniami na prawo i lewo, a nie podaję dowodów, to łapcie ode mnie linki do moich tekstów i do tekstów na forach:


MOJA, TWOJA, NASZA PRZYSZŁOŚĆ


Mój, opublikowany na blogu dnia 19 marca 2014 roku (prawie dwa lata temu!):

Forum kuleczky.pl, opublikowany dnia 24 grudnia 2015 roku:

Forum unitedfrag.pl, opublikowany dnia 9 stycznia 2016 roku:

MAM 13 LAT I PISZĘ BLOGA...


Mój, opublikowany dnia 14 lipca 2014 roku (półtora roku temu!):
Forum kuleczky.pl, opublikowany dnia 2 stycznia 2016 roku:

#5 JESTEM KOBIETĄ, WIĘC...


Mój, opublikowany dnia 5 marca 2014:

Forum kuleczky.pl, opublikowany dnia 10 stycznia 2016 roku:
Na całe szczęście na forum unitedfrag.pl opublikowany został tylko jeden tekst, a na trzecim forum, do którego dotarłam - fragowcy.pl - administrator już zadziałał. Na chwilę obecną jedynie ukrył te teksty, by nie były dostępne dla nikogo spoza administracji. Gdy w końcu Eris się odezwie - zobaczymy co dalej. Na pozostałych dwóch forach wciąż nie uzyskałam żadnej informacji od administracji, mam jednak nadzieję, że w najbliższym czasie się to zmieni. 
Kiedy już zrozumiałam, że to na 100% jest Eris, TA Eris, wspólnie z dziewczynami podjęłam decyzję, że muszę coś z tym zrobić. Skoro wiem kto, to przecież mogę porozmawiać, na spokojnie to ustalić, wyjaśnić, jakoś ogarnąć. Zebrałam wszystkie możliwe informacje i napisałam do Eris wiadomość prywatną na facebooku - w końcu znałam jej konto. Wiadomość była następująca:

Cześć.
Nie będę ukrywać, że piszę wiadomość nie po to, by pogadać o pogodzie. Trafiłam, przez zupełny przypadek, na jedno z wielu internetowych for. Trafiłam na bardzo ciekawe felietony, w liczbie trzech. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że są one moje. Moje, ale wrzucone przez kogoś innego. Po przejrzeniu profilu tejże osoby... cóż, wszystko wskazuje na Ciebie, chociaż przez długi czas naprawdę nie chciało mi się w to wierzyć. Teksty są trzy:
1. MÓJ: http://humanistka-na-obcasach.blogspot.com/2014/03/moja-twoja-nasza-przyszosc.html KRADZIONY: http://www.kuleczky.pl/index.php/topic/58772-1-felieton-moja-twoja-nasza-przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-wybierz-m%C4%85drze/
2. MÓJ: http://humanistka-na-obcasach.blogspot.com/2014/07/mam-13-lat-i-pisze-bloga.html KRADZIONY: http://www.kuleczky.pl/index.php/topic/59545-3-felieton-mam-13-lat-i-pisz%C4%99-bloga/
3. MÓJ: http://humanistka-na-obcasach.blogspot.com/2015/03/jestem-kobieta-wiec.html KRADZIONY: http://www.kuleczky.pl/index.php/topic/60156-4-felieton-jestem-kobiet%C4%85-wi%C4%99c/
I chciałabym poznać Twoją stronę. Załatwić to prywatnie, z nadzieją, że ktoś po prostu zrobił sobie głupi dowcip kosztem moim, Twoim i prawdziwej Deneve. Nie chcę wywlekać całej sprawy w pełni publicznie, a wolę to załatwić tak, jak przystało na dorosłych ludzi.

I uznałam, że na spokojnie to załatwimy. Poczekałam dwie godziny i zerknęłam w wiadomości. Zdziwiło mnie, że przy imieniu już nie było zdjęcia. Tak nagle usunęła? Klikam w wiadomość, a tam informacja, że nie mogę odpisać na konwersację. Myślę sobie: no co jest? Zablokowała mnie? Piszę do dziewczyn, a one do mnie, że nie da się jej wyszukać. Usunęła konto. Nie sądzicie, że to było potwierdzenie tego, że to ona? Dla mnie sprawa jasna. Zresztą, nie tylko dla mnie, dla wszystkich, którzy o tym się dowiedzieli. 

Eris usunęła konto na facebooku, zablokowała swoje konto na googlach. Gdy napisałam do adminów wszystkich for - jeden z nich mi odpisał, że sprawę załatwią, ale muszę cierpliwie czekać, bo potrzebują informacji drugiej strony, a ona (Eris) jest obecnie w szpitalu. Aha. Mogę się mylić, ale ja bym się nie bawiła w szpitalu w usuwanie kont. Nie mówiąc o tym, że nie bardzo miałabym jak to robić - na telefonie? Naprawdę? Ale wiadomo, najprościej jest powiedzieć, że jest się chorym. Tego nikt nigdy nie sprawdzi. 

Miałam już kończyć, ale wrzucam Wam coś, co jeszcze znalazłam, przeglądając jedno z powyższych for: http://unitedfrag.pl/showthread.php?tid=94 (data opublikowania: 6 stycznia 2016 roku). 
Wiecie co to jest? To MOJA recenzja Gwiazd Naszych Wina, Johna Greena. Ta, którą wrzuciłam 8 października 2015 roku tutaj: http://humanistka-na-obcasach.blogspot.com/2015/10/31-recenzja-gwiazd-naszych-wina-john.html i była skopiowana stąd: http://wyznania-biblioholiczki.blogspot.com/2014/02/1-gwiazd-naszych-wina-john-green.html, gdzie opublikowałam ją 4 lutego 2014 roku.
Chyba przejrzę te fora jeszcze kilka razy, może znajdę jakiś kolejny post. Oby nie, ale kto to wie. Oprócz moich tekstów i tożsamości Deneve oraz Leleth, Eris ukradła również opis "siebie" od Deneve. Zmieniła jedynie Toruń na Birmingham (Świecie zostało) oraz dodała od siebie dwie linijki o imieniu i swoich pseudonimach. Pytanie brzmi: czy one na pewno są jej?
Szanujmy własność intelektualną. Jeśli widzicie kradzież - zgłaszajcie ją, ale nigdy nie przechodźcie obok niej obojętnie. Nikt nie lubi być okradany.