Cały czas powtarzałam, że mnie to nie dotyczy. Nigdy mnie nie będzie dotyczyło. Bo to takie głupie, zaczynać coś ciągle od nowa. I w kółko, w kółko, w kółko. Nie chciałam powielać schematu połowy bloggerów. A jednak! Widocznie każdego czasem dopada takie zwątpienie i jedni przez nie przechodzą (tak, jak ja próbowałam to zrobić już wielokrotnie), a inni zwyczajnie muszą zacząć to wszystko od początku. Jak ja teraz. Mam nadzieję, że ruszę z rozmachem i pójdę w górę, bez zatrzymania na małą przerwę.

O tego bloga walczę długo. Miałam zastoje. Jeden "początek" miałam gdzieś we wrześniu, kolejny w styczniu, a więc chwilę temu. Ciągle zaczynałam od nowa, ale powtarzałam, że nie będę wszystkiego usuwać tak, by dany post był pierwszym. Ale to były tylko takie "zapchaj dziury", nic poza tym. Między innymi dlatego też nie brałam udziału w konkursie na "Blog roku". Bo wiedziałam, że nie czuję się w chwili obecnej dobrze ze swoim aktualnym stanem blogowym. Zresztą, gdy na początku roku zmieniłam adres bloga z łabędzia na humanistkę, wszystko tutaj ucichło. Nie tylko ja, ale Wy, jako czytelnicy, również. A wiadomo, gdybym chciała pisać swoje przemyślenia tylko dla siebie to bym je chowała do szuflady, zamiast się uzewnętrzniać tutaj.

Zmieniając adres na humanistkę-na-obcasach bardzo chciałam, by w końcu było chwytliwie, prosto i doskonale. Idealnie.  By ten adres mnie napawał radością, może inspirował do dalszego pisania. Bo czułam, że to w końcu jest TO, na co czekałam od tak dawna. Już miałam 25 tysięcy wyświetleń, więc już, przynajmniej w moim odczuciu, dotarłam do pewnego momentu, gdy iść miało z górki. No i poszło tak, że jak się potoczyłam to i twarzą w muł przyrżnęłam. I ugrzęzłam, a to jeszcze gorsze.

Dzisiaj startuję, mam nadzieję, że mój lot zakończy się sukcesem. Nie chcę Was opuszczać, w końcu te ponad dziewiętnaście miesięcy (ale ten czas leci!) byliście tutaj ze mną, czytaliście, czasem zdarzyło się, że komentowaliście. Czasem Wasze komentarze wywoływały jakąś dyskusję i to było miłe. Smutne, bo nigdy nie podjęłam żadnej z nich. Mój błąd, który teraz zamierzam naprawić, gdy już będę pisać od nowa, tworzyć, dodawać więcej. W dodatku dodawać co innego, nie tylko wpisanego w dawny kanon blogowy. Chcę zmieniać style, chcę pisać krótko i tworzyć kilkunastostronicowe elaboraty, chcę dodawać zdjęcia i zapominać, że w ogóle je robię, chcę tworzyć o wszystkim i o niczym, ale przede wszystkim chcę tworzyć z pasją. Z pasją, której w pewnym momencie mi brakło.

źródło zdjęcia: www.weheartit.com

Dziś z pasją zaczynam od nowa, chcąc stworzyć lepszą humanistkę na obcasach. Nie chcę zmieniać wyglądu, adresu, nie chcę zmieniać już niczego więcej. Chcę tylko poznać lepiej Was, moich czytelników. Pozwolicie mi?


Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam: